Podsumowanie sezonu 2011 w WRC
rally, 11/25/2011 - 13:29
Sezon 2011 Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Świata okazał się rewolucją, na którą czekali wszyscy kibice. Mistrzostwa przeszły największą zmianę od 1997 r. Zmieniły się samochody, które w myśl cięcia kosztów trochę uproszczono. W odstawkę poszły Citroeny C4 i Fordy Focusy – zastąpiły je odpowiednio DS3 WRC i Fiesta RS WRC. Ponadto pojawił się nowy zespół – Mini World Rally Team, kierowany przez Prodrive i wspierany przez BMW. Wbrew wcześniejszym narzekaniom kibiców, zmiany poszły w dobrym kierunku.
Zmiany wprowadzone przed sezonem
Mimo zmniejszenia pojemności silników – z 2,0 l do 1,6 l – i uproszczeniu układu napędowego, nowe samochody WRC okazały się nie tylko równie widowiskowe, ale i równie szybkie. Jednak to, co najważniejsze, czyli rywalizacja wzniosła się na poziom, jakiego kibice WRC już dawno nie widzieli. Nowe, tańsze rajdówki pozwoliły kierowcom z mniejszym budżetem na bardziej rozbudowany kalendarz startów. Poza tym nowe auta nie dawały większej przewagi załogom fabrycznym nad prywaciarzami.
Nowinką w rundach WRC był ostatni odcinek w każdym rajdzie, nazwany Power Stage, na którym kierowcy mogli zdobyć dodatkowe punkty – 3, 2 i 1 punkt odpowiednio za 1., 2. i 3. miejsce na tej próbie. Power Stage jest krótkim, pokazowym odcinkiem, który w tym sezonie stał się okazją do nadrobienia punktów nawet wtedy, gdy kierowca kontynuował rajd korzystając z SuperRally.
Kolejną nowością była zmiana dostawcy opon dla załóg fabrycznych. Po trzech latach monopolu firmy Pirelli wrócił francuski producent Michelin – tym razem pod główną nazwą koncernu, a nie jak wcześniej jako BFGoodrich. Co więcej, Michelin podpisując umowę na dostarczanie opon do WRC, zobowiązał się rozwijać ogumienie w kierunku mniejszego zużycia i większej odporności na trudne warunki, przygotowując się na sezon 2012, w którego kalendarzu pojawią się prawdopodobnie rundy o dużo większej liczbie kilometrów oesowych. Ma to się również przyczynić do zmniejszenia liczby stosowanych kompletów, a tym samym do zmniejszenia wpływu rajdów na środowisko naturalne.
Ciekawostką może być również fakt, że drugim oficjalnym dostawcą opon została firma DMACK. Chiński producent zaopatrywał w swe produkty kierowców prywatnych niższych kategorii, a także Otta Tanaka, debiutującego w samochodzie WRC w Rajdzie Wielkiej Brytanii.

Zespół rajdowy Mini udanie zadebiutował w Mistrzostwach Świata (fot. Flickr/addy1969, lic. CC-BY).
Ciekawy początek w mroźnej Szwecji
Sezon 2011 rozpoczął się od mocnego uderzenia Forda. Rajd Szwecji był debiutem nie tylko nowych aut WRC, ale i opon Michelin. Zostały one poddane morderczej próbie. Przy temperaturach nie przekraczających -20 stopni Celcjusza, kolcowane Michelin Shod przeżywały katusze. Cała czołówka borykała się z licznymi przebiciami na skutek ryzykownych posunięć inżynierów, próbujących walczyć z temperaturą i śliską nawierzchnią, poprzez obniżenie ciśnienia w celu zdobycia kilku milimetrów dodatkowego kontaktu z podłożem. Jak się okazało najwięcej stracili ci, którzy najwięcej ryzykowali.
Niskie ciśnienie nie sprzyjało stabilności temperaturowej i opony Citroenów przebijały się jedna za drugą. Z tej trudnej próby zwycięsko wyszedł Mikko Hirvonen, którego przez cały czas nękał Mads Ostberg – rewelacja sezonu. Sebastien Loeb musiał obejść się smakiem i ukończył rajd na 6 miejscu.
Również w Szwecji zadebiutowały i to z powodzeniem opony DMACK, na których jechał Martin Smerad (Mitsubishi Lancer Evo IX). Czech przez cały rajd nie miał żadnych problemów i zwyciężył w klasyfikacji PWRC. Przy okazji, w wieku 19 lat został najmłodszym zwycięzcą za kierownicą samochodu produkcyjnego.

Sezon stał pod znakiem konfliktu w ekipie Citroena (fot. Flickr/Tiago J. G. Fernandes, lic. CC-BY).
Zmagania na szutrach i walka Citroenów
Gdy rozpoczęła się część szutrowa cyklu WRC, do głosu doszły Citroeny. Najpierw w Meksyku Loeb o mały włos nie przegrałby ze swoim partnerem – Sebastienem Ogierem. Później w Portugalii i Jordanii, gdzie bezczelny młokos zdemolował 7-krotnego mistrza świata, zacierając niemiłe wspomnienie po głupim błędzie w Meksyku.
Tymczasem Loeb zaczął oskarżać kierownictwo teamu o brak wsparcia i ich przejście na stronę Ogiera. Mistrz widząc niesamowitą szybkość partnera zaczął tracić grunt pod stopami, czego dowodem były liczne błędy w Jordanii.
W międzyczasie potwierdziły się słyszane od dawna plotki o wejściu do WRC zespołu Volkswagena. Niemiecki team, którego doradcą został Carlos Sainz zaplanował przygotowania na sezony 2011-2012 i pełny program startów od 2013 r.
Na szutrowych trasach Michelin zaprezentował nowy model opon Latitude Cross. Spisały się one znakomicie, zwłaszcza we francuskich rajdówkach z Francuzami za kierownicą.
W Rajdzie Sardynii miał miejsce debiut nowego zespołu Mini World Rally Team, który można było uznać za udany w obliczu 6 miejsca Daniego Sordo. We Włoszech i Argentynie zwyciężył Sebastien Loeb, jednak stary mistrz nie miał lekko. Mordercze tempo Sebastiena Ogiera nie pozwoliło mu na chwilę oddechu.
Grecja ponownie padła łupem młodszego z Sebastienów. Tymczasem powoli zbliżał się termin podjęcia decyzji czy Sebastien Loeb pozostanie w mistrzostwach, a jeśli tak, to w jakim teamie. Propozycji nie brakowało, ale Loeb milczał.
Po pokonaniu Finów na ich własnym terenie Sebastien Loeb zdecydował, że zostaje i najlepiej będzie mu w zespole Citroena. Francuz nie ukrywał faktu, że zależy mu na pobiciu wszystkich rekordów w rajdach samochodowych. Aby tego dokonać, Loeb musiał mieć najlepsze auto i najlepsze warunki pracy. Niestety Olivier Quesnel nie dotrzymał przedsezonowych obietnic i dał swojemu pupilowi status kierowcy nr 1. Dla drugiego z Sebastienów było to wyrok.
Rozwścieczony Ogier, który w Niemczech bez trudu mógł wyprzedzić swojego już „byłego kolegę” z zespołu, dostał polecenie „utrzymania pozycji”. Na szczęście dla Ogiera o mistrza świata upomniała się sprawiedliwość. Loeb złapał kapcia i spadł w generalce tuż za rywala, który zgodnie z rozkazem „utrzymał pozycję” do samej mety. Na koniec rajdu podsumował sytuację: „…dobrze, że jednak jest sprawiedliwość w sporcie”.

Mikko Hirvonen przez cały sezon walczył z całych sił, ale tytuł mistrzowski znowu padł łupem Loeba (fot. Florival fr, lic. CC-BY-SA).
Ostatnie rundy - kolejne zwycięstwo Loeba i zmarnowana szansa Hirvonena
Na asfaltowych nawierzchniach rewelacyjnie jeździł Dani Sordo za kierownicą MINI John Cooper Works WRC osiągając 3 miejsce w Niemczech, 2 we Francji i 4 w Hiszpanii. Pierwszy sezon Mini WRT można uznać za bardzo udany, ale w jego końcówce BMW zaczęło irytować zachowanie Davida Richardsa – szefa Prodrive – który wciąż nie mógł znaleźć obiecanych sponsorów.
Jak się później okazało, wspomniana sprawiedliwość dopominała się o swoje w ekipie Citroena. Najpierw ogromny pech Francuzów w Australii, gdzie obaj popełniając błąd na błotnistej nawierzchni sami wyeliminowali się z walki o punkty. Potem we Francji w DS3 WRC Sebastiena Loeba zdefektował silnik. Zwycięstwo padło łupem Ogiera, natomiast w Australii Ford zaliczył dublet. Cała sytuacja była pod kontrolą Finów. Latvala w kolejnych rundach zgodnie z zasadą Team Spirit przepuszczał wolniejszego od siebie Hirvonena, by dać mu szansę na walkę o mistrzostwo.
Mikko nie przestraszył się dewastującego rywali w Katalonii Loeba i przed Rajdem Wielkiej Brytanii, ze stratą 8 punktów stanął do najcięższej próby w swojej karierze. Była to też największa od lat szansa Forda na zdobycie przez ich kierowcę mistrzostwa świata.
Niestety los znów był po stronie Sebastiena Loeba. Jego rywalom – Hirvonenowi i mającego mniejsze szanse Ogierowi - zdefektowały silniki po zniszczeniu chłodnic w wyniku błędów. W tej sytuacji mistrz świata nawet nie musiał dojechać do mety bo tytuł miał już w kieszeni. Tak się zresztą stało po zderzeniu czołowym z innym zawodnikiem na dojazdówce.
Ciekawostką finałowej rundy był Ott Tanak, który wystąpił w Wales Rally GB w barwach chińskiego producenta opon DMACK. Producent wykonał na końcową rundę mistrzostw świata nowe szutrówki DMG Plus. Był to pierwszy występ kierowcy WRC na chińskich oponach, a co więcej zakończony sukcesem. 6 miejsce Estończyka po stracie niemal 2,5 minut przez uderzenie w skarpę można uznać za niezwykłe osiągnięcie. Zwłaszcza, że był to jego debiut w aucie WRC na trasach mistrzostw świata.
Niezwykle udany sezon
To był kolejny sezon Sebastiena Loeba i zespołu Citroena, ale tym razem do samego końca nie wiadomo było, kto zostanie rajdowym mistrzem świata. Rok 2011 pokazał, że zmiany wprowadzone przez FIA w czasie kadencji Jeana Todta nie poszły na marne. Rywalizacja osiągnęła dawno nie spotykany poziom. Producenci nie nadążali z budową samochodów WRC dla załóg prywatnych. Pozwoliło to również zadebiutować kilku kierowcom i pokazać się z najlepszej strony takim talentom jak Mads Ostberg, Kris Meeke czy Ott Tanak. Co czeka nas w przyszłym roku? Miejmy nadzieję, że trzy zespoły fabryczne, liczniejsza stawka kierowców i kilka rajdów długodystansowych na wzór legendarnego Safari Rally.
Klasyfikacja generalna kierowców (10 miejsc):
1. Sebastien Loeb - 222 p.
2. Mikko Hirvonen - 214 p.
3. Sebastien Ogier - 196 p.
4. Jari-Matti Latvala - 172 p.
5. Petter Solberg - 110 p.
6. Mads Ostberg - 88 p.
7. Matthew Wilson - 63 p.
8. Daniel Sordo - 59 p.
9. Henning Solberg - 59 p.
10. Kimi Raikkonen - 34 p.
Klasyfikacja generalna konstruktorów (5 miejsc):
1. Citroën - 403 p.
2. Ford - 376 p.
3. M-Sport Stobart Ford - 178 p.
4. Petter Solberg WRT - 98 p.
5. Ferm Power Tools WRT - 54 p.
